Tauron - a miało być tak pięknie….
Przyglądając się debiutowi Tauronu z punktu widzenia inwestora indywidualnego, nie mogę się oprzeć pokusie, aby stwierdzić, że nie tak on miał wyglądać…
I nie mam na myśli moich oczekiwań, ale piszę o oczekiwaniach „ekspertów”. A jakie one były i jak się zmieniały w czasie można prześledzić np. przeglądając chronologicznie pojawiające się informacje na stronie bankier.pl (http://www.bankier.pl/wiadomosci/news.html?limit=15&offset=0&thread_id=418).
Moje wrażenie odnośnie pojawiających się informacji o Tauronie jest takie (oczywiście w dużym uproszczeniu):
1. Kupuj akcje Tauronu – to czysty zysk! (do czasu zakończenia zapisów na akcje).
2. Debiut Tauronu wcale nie oznacza pewnego zarobku… (po zakończeniu zapisów na akcje) .
3. Debiut Tauronu zdecydowanie na minusie! (dzień przed debiutem).
4. Rzeczywistość: 5.13 zł (debiut).
Poniżej przykładowe linki do każdego z powyższych punktów:
1. http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-kupno-akcji-spolki-tauron-sie-oplaca,nId,281163
2. http://www.bankier.pl/wiadomosc/5-czynnikow-ryzyka-przed-debiutem-Tauronu-2166284.html
3. http://www.bankier.pl/wiadomosc/Ankieta-Po-jakiej-cenie-zadebiutuje-Tauron-2168583.html
Oczywiście jesteśmy dopiero po kilkunastu dniach notowań, ale przypuszczam, że znaczna część „inwestorów indywidualnych” planowała spieniężyć akcje, w krótkim czasie po debiucie. Zastanawia mnie, czy nie czują się z tym co zrobili mało komfortowo. I czy z takim samym zapałem będą czekali na debiut kolejnego przedsiębiorstwa. Zastanawia mnie również, czy autorzy artykułów, które bardzo mocno zachęcały do zakupu akcji Tauronu czują dyskomfort.
Jeszcze jedno mnie zastanawia: ile, wspomniani „inwestorzy indywidualni”, włożyli wysiłku w podjęcie decyzji o zakupie akcji Tauronu (czy chociaż tyle samo, ile podczas zakupu innego produktu o takiej samej cenie)?
